Ciekawy rok 2020 :)
Ten post został już przeczytany 214 razy
![]()
I nastał czas podsumowań, trochę może spóźniony ale jakoś wcześniej nie było czasu. Jako że wiele w tym roku się działo więc dziś w skrócie mój tegoroczny dorobek, którego nie planowałem nawet w 50 %. Większość tych wyjazdów narodziła się w mojej głowie chwilę przed. To taki spontan który chyba najlepiej mi wychodzi.
Styczeń to wycieczka do Szklarskiej Poręby i odwiedziny Mamuciej Skoczni w Harrachovie
Luty to spacer z Kalwarii Zebrzydowskiej do Bielska
Maj, taka mieszana wycieczka, najpierw dreptanie po Krakowie, potem Wieliczka, Tarnów a następnie Przemyśl
Lipiec, test moich możliwości i wydeptanie w ciągu 21 godzin 100 kilometrów po Żuławach. Nie wiem czemu Mapy Google i Mapy.cz podają ponad 100 km a Mapa Turystyczna 95 … 🙂
Sierpień, witamy pogranicze Bieszczad i Beskidów a w szczególności Łupków i Komańczę
Wrzesień, tym razem bunkry, Wałbrzych i kompleks Riese
Listopad – morze nasze morze, czyli dreptamy Z Władysławowa do Helu 🙂
Także listopad – atak szczytowy na Babią Górę :). Tutaj mogę nadmienić iż nie spodziewałem się tego że właśnie wybrałem się na ten szczyt podobno ” najtrudniejszym ” podejściem, czyli “Percią akademików”. Nie ukrywam że jak zobaczyłem klamry i okazało się że to jedyny sposób wyjścia na szczyt to zastanawiałem się ” co ja tutaj robię. Ale udało się i oto zatoczyłem takie małe kółeczko.
Grudzień – Zakopane, zdobyty w ekstremalnych warunkach Kasprowy Wierch i doślizgane Morskie Oko.
Tak trochę statystycznie , moje nogi przedreptały ( pomijam bieganie ) w tym roku około 600 km. , co w ogólnym rozrachunku daje 50 kilometrów na wypad 🙂
To wszystko spowodowało iż rok 2021 planuję jeszcze intensywniej, z bagażem doświadczeń będzie na pewno łatwiej i prościej planować co, gdzie, jak i czego się spodziewać. Główny cel to Bieszczady. Reszta jest marzeniem, a jak wiadomo marzenia należy urealniać 🙂

Najnowsze komentarze