Zakopane 2020, część 2 – Morskie Oko & podsumowanie

Ten post został już przeczytany 186 razy

Loading

Dzień drugi wycieczki do Zakopanego, oraz jego podsumowanie ). 

4 Grudnia 2020 r. 

W Planach był atak szczytowy na Giewont, lecz jako że w dzień poprzedni, w czasie pobytu na Kasprowym, wiatr skutecznie utrudniał nam wędrówkę, a na dzień dzisiejszy miał być on jeszcze mocniejszy podjęliśmy decyzję o wycieczce w trochę mniej wymagające miejsce czyli Morskie Oko

Do Pałecznicy Białczańskiej dotarliśmy koło godziny 11:00 po czym ochoczo zabraliśmy się za spacer. Po kilku kilometrach droga z asfaltowej, zrobiła się drogą a’la lodowisko ( tutaj mogę nadmienić że akurat w ten dzień nie zabraliśmy ze sobą „Raczków„ ), więc część szlaku pokonywaliśmy stylem łyżwowym, niejednokrotnie było to połączenie łyżwy klasycznej z tańcem na lodzie.

Po do ślizganiu się do Morskiego Oka, naszym oczom ukazała się piękna panorama Tatr, a co najpiękniejsze jej lustrzane odbicie w tafli jeziora. Widok zapierający dech. Po  krótkiej przerwie, obraliśmy kierunek powrotny. I znów przyszło walczyć nam z brakiem przyciągania ziemskiego, co niejednokrotnie skutkowało przejazdem z prawej na lewą stronę drogi i nagłym hamowaniem na poboczu.

Do Pałecznicy udało się dotrzeć koło godziny 17:00, na kwaterkę koło 19:00. I to tak naprawdę był ostatni górski akcent naszego wypadu.

 
Podsumowanie :

Planując wyjazd w okresie zimowym w Zakopane, należy liczyć się z wieloma przeciwnościami. W naszym przypadku był to bardzo porywisty wiatr, który powodował zadymkę śnieżną a i niejednokrotnie jego porywy były tak mocne że grodziły przewróceniem wędrującego . Tutaj dodał bym też że bardzo dobrym pomysłem byłby komin lub kominiarka na twarz  – drobinki zmrożonego śniegu + wichura to pociski które jak igiełki wbijają się w policzki i obniżają poziom komfortu.

Niezbędne w tym okresie są także „Raczki”, które dają pewny krok w bardzo zdradzieckim terenie. Przydają się one także na tak prostym szlaku jak Pałecznica Białczańska -> Morskie Oko, na którym, po lekkim halnym i przymrozku robi się lodowisko.

Tak zwaną „Robotę„ robi wszelkiego rodzaju bielizna termo aktywna ( Brugi – polecam ), która zapewnia bardzo dobry komfort cieplny, dobre buty ( nie muszą być najlepsze i najdroższe ), nie można zapomnieć także o wypełni wyposażonej apteczce oraz naładowanym telefonie ( mój pomimo że miał 52 procent baterii, przed samym szczytem Kasprowego powiedział Dość, po czym bez powodu się wyłączył. Pomogła mu dopiero terapia szokowa powerbankiem  ? ( Też polecam, najlepiej taki lepszy )

I na koniec coś z czym nie do końca się zgadzałem, a teraz muszę przyznać rację. W wypadku wyjazdu na dłuższy okres czasu, w warunkach zimowych, kiedy to widno robi się o 7:00 a zmrok w lesie zapada już koło 15:00, najlepszym środkiem transportu okazuje się samochód. Niestety aby w jakichś normalnych godzinach dotrzeć w danych punkt początkowy, to najszybszy środek lokomocji. I najważniejsze: nie trzeba przejmować się o transport powrotny, tym bardziej że BUSy w  okresie nieatrakcyjnym kursują w Zakopanym w zależności o tego jaki akurat kierowcy mają humor ?

Ogólnie wyjazd oceniam , ( w punktacji od 1 do 10 )

  • Logistyka: 7
  • Atmosfera: 9
  • Atrakcyjność: 10
  • Pogoda : 6

Średnia :  7,75

Ps. Był to pierwszy mój wyjazd od 2004 roku , w czasie którego nie byłem sam, nie myłem się w strumyku i nie spałem w pociągu ?

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *